piątek, 25 marca 2016

Rozdział 3: Nowy dom



EDIT: zmieniłam imię "Alec" na "Derek" ze względu na to że przestało mi pasować pierwsze. Miłego czytania!

Przed nami ukazuje się wielki hol, dosłownie jak w zamku. Stoi w nim kilka osób, dwie rozmawiają ze sobą, ktoś inny szuka czegoś, a jeszcze inna osoba stoi i przegląda mapę.
Derek rozgląda się.
- Zaczekaj tu. – mówi i podchodzi do faceta z mapą.
Zaczynają rozmawiać po czym zerkają na mnie i znów rozmawiają.
Potajemnie podchodzę bliżej, żeby słyszeć co mówią.
- Jest jak dziecko. Nie ma pojęcia o niczym, nie ma tej świadomości. – przekonuje go Derek.
- Chcesz zaważyć życie wszystkich dla jakiejś laski z ulicy?
- Czuję, że możemy jej zaufać.
- Czujesz? Chyba żartujesz że to mnie przekona. Doskonale wiesz w co się wpakujemy jeśli ją przyjmiemy.
- Przecież nie będzie nam przeszkadzać.
- Twoja potrzeba pomocy jest nam bardzo nie na rękę Derek.
- Mam ją wyrzucić na miasto, żeby została zabita?
- Jeśli jest taka konieczność.
- Dean…
Stoję i milczę udając że ich nie słyszę. Czemu on tak o mnie walczy? Cieszę się, ale nie rozumiem… przecież zna mnie zaledwie 30 minut. Właściwie, jeśli będzie trzeba to obędę się bez ich pomocy.
Podchodzę bliżej. Dean mierzy mnie wzrokiem.
- Dziękuję Derek, ale jak widać nie ma tu dla mnie miejsca. Poradzę sobie sama. – mówię beztrosko. Trzeba zgrywać pewną siebie.
- Widzisz? – pyta Derek wskazując na mnie z nadzieją przekonania go.
- Niech idzie skoro się nie boi. Zrozumie jaki błąd popełniła opuszczając schronienie.
Trafia w czuły punkt. Nie ma pojęcia dlaczego opuściłam mój dom. To wciąż jest dla mnie nie do pojęcia. Mimo ciosu staram się zachować zdeterminowaną postawę.
- W takim razie idę z nią. – Derek oznajmia stanowczo.
- Żartujesz? – niedowierzam, Dean tylko patrzy na niego srogo.
Nie ma mowy żeby zostawił swoich ludzi dla mnie.
- Możesz dokonać wyboru. Albo oboje zostajemy albo oboje odchodzimy.
- Jesteś nie do zniesienia. Bierzesz za nią całkowitą odpowiedzialność. – odpuszcza w końcu i odchodzi. Derek uśmiecha się do mnie zwycięsko, to rozgrzewa moje serce.
- Naprawdę poszedłbyś ze mną? – pytam.
- Powiedziałem to bo wiedziałem, że dzięki temu da się przekonać.
- Więc tak naprawdę nie poszedłbyś? – Muszę to wiedzieć.
Przygląda mi się przez chwilę.
- Poszedłbym. – odpowiada.
- Dlaczego?  – Potrzebuję konkretnej odpowiedzi.
- To ja cię tu przyprowadziłem, jeśli miałabyś wrócić sama na miasto to przeze mnie. Zdałbym cię na pewną śmierć. Nie zabijam Śmiertelników. Poszedłbym jako twoja ochrona. – wyjaśnia i również odchodzi.
Co teraz? Stoję na środku ogromnego holu. Widzę schody które prowadzą na górę, inne na dół, jest również korytarz prowadzący w bok, w kierunku którego poszedł Derek.
Moje zagubienie zaraz sięgnie zenitu.
Pusto tutaj… Powinnam poszukać kogoś kto mi pomoże. Skręcam w korytarz. Widzę kilka drzwi po obu jego stronach. Decyduję się na pierwsze po prawo.
Pukam… Nikt nie otwiera. Naciskam klamkę, otwarte. Wchodzę do środka, moim oczom ukazuje się grupka chłopaków. Jest ich chyba z dziesięciu.
- Co jest? – pyta jeden.
- Kim jesteś? – drugi zauważa mnie.
- Nie widziałem cię tu wcześniej. – słyszę koło siebie, momentalnie odwracam się. To jeszcze ktoś inny. Cholera, trzeba było wybrać inne drzwi.
- Ona chyba jest nowa… Więc, jakie masz zdolności? – pyta kolega numer cztery podchodząc do mnie.
Nie wiem co odpowiedzieć, stoję i patrzę się na nich.
- Zamknij się Aiden, to Śmiertelniczka. – gani go znajomy głos. Derek. Pojawia się koło nas. Chłopaki szybko się peszą.
- Ja… nie wiedziałam gdzie iść, postanowiłam sprawdzić tutaj… - tłumaczę od razu na jego widok. Musi mnie tak onieśmielać?
- Mogę ją oprowadzić. – mówi z chęcią, o ile dobrze zapamiętałam, Aiden.
- Ja to zrobię. – oznajmia Derek gasząc szatyna z czekoladowymi oczami.
Czuję narastające podekscytowanie na myśl że znów będę z nim sam na sam.
Ogarnij się Rachel, to nie jest czas i pora.
Wychodzimy z pokoju.
- O jakich zdolnościach mówił?
- Nie słuchaj go, to palant. – odpowiada wymijająco. Postanawiam zostawić ten temat.
- Gdzie mam spać? – kolejne pytanie pada z moich ust.
- W głównym salonie na kanapie lub u Crystal.
- Crystal? Ile jest tu dziewczyn? – wypowiadam swoje myśli na głos.
- Od teraz jest was dwie. – mówi, a ja zamieram. Tylko dwie?
- Dean to wasz przywódca?
- Tak jakby, jest najbardziej doświadczony.
- Nie wygląda na starszego.
- Bo nie jest. Po prostu wie więcej i potrafi dobrze rozplanowywać. – mówi, podchodzi do trzecich drzwi na prawo. - Tutaj jest łazienka. Jeśli jest wolna możesz spokojnie wchodzić, nie ma żadnych konkretnych ustaleń. – informuje.
Zamyka drzwi i idziemy dalej. Nastaje niezręczna cisza, pozwalam sobie zerknąć na niego. Jest nieco wyższy ode mnie, widząc jego zarys szczęki, kości policzkowych i każdego innego elementu twarzy stwierdzam, że niczego więcej mi nie potrzeba, mogłabym podziwiać go całymi dniami.
Mój umysł przestaje racjonalnie myśleć…
Dowiaduję się, że kuchnia jest poza korytarzem, to oddzielne pomieszczenie niedaleko holu a salon znajduje się po drugiej stronie. Ten dom jest taki wielki.
Wracamy do korytarza, pokazuje mi czyje są poszczególne pokoje. W końcu stanowczo zatrzymujemy się przy jakiś drzwiach.
– To pokój Crystal.
Puka. Po chwili z pokoju wyłania się szarowłosa dziewczyna, jest naprawdę ładna, jej mocny makijaż podkreśla zielone oczy i czerwone usta, przez co wygląda nieco wyzywająco.
- Co to za jedna? – pyta od razu mierząc mnie wzrokiem.
- Poznaj Rachel. Ma się do ciebie wprowadzić, to polecenie Dean’a. – oznajmia jej Derek.
Nie przypominam sobie żeby wydawał taki rozkaz… Chłopak patrzy na mnie porozumiewawczo i już wiem, że powiedział to celowo, żeby się zgodziła.
- Pieprzony Dean… - prycha.
Chyba tak łatwo się z nią nie dogadam.
- To ja zostawiam was same.
- Jak to? A co z resztą budynku? – pytam zdziwiona.
- To tylko sale do ćwiczeń. – odpowiada.
- Chcę je zobaczyć.
- Może innym razem. Do zobaczenia, a i Rachel to śmiertelniczka. – informuje Crystal na co ona robi wielkie oczy… Czemu?  Derek odchodzi.
Co ukrywają na górze i na dole? Zaraz mi głowa pęknie od narastającej ilości pytań.
Przenoszę wzrok na Crystal.
- Mogę wejść?
- Ta, wchodź. – Otwiera szerzej drzwi. Wchodzę.
W środku jest gustowny, tradycyjny wystrój. Beżowe ściany i brązowe meble nieźle ze sobą komponują. I są akurat dwa łóżka po obu stronach naprzeciw siebie.
- Ładnie tu. – komentuję, żeby rozluźnić atmosferę. Szarowłosa siada na jednym łóżku.
- Podoba ci się? Mi nie. Wprowadziliśmy się na początku zarazy i akurat ten pokój trafił do mnie.
- Czyli tak naprawdę ten pokój należy do kogoś innego?
- Tak, do jakiegoś mutanta.
- Och…
- Z naszych przypuszczeń ten dom należał do bogatej rodziny, która była jedną z pierwszych ofiar epidemii. – wyjaśnia.
- Czyli przejęliście wszystko po nich.
- Zgadza się. Takie jedno szczególne ostrzeżenie dla ciebie, nigdy nie narzekaj na warunki, ciesz się, że w ogóle tu jesteś. – mówi srogo.
- Oczywiście, uszanuję to i jestem wam bardzo wdzięczna. – odpowiadam pokornie. Nigdy nie byłam i nie zamierzam być egoistką.
Moją uwagę przykuwa dziwne urządzenie stojące na regale po lewej stronie. Są to dwie spore kule stojące na jednej podstawie. Nie są ze sobą niczym połączone.
- Co to?
- Powiedzmy, że to taka moja zabawka.
Dotykam jednej kuli, natychmiast poraża mnie prąd i tracę czucie w ręce. Crystal wybucha śmiechem.
- Czekałam na to.
- Cholera, to boli. – mówię trzymając się za obolałą część ciała.
- Spokojnie, zaraz przejdzie.
Siadam na drugim łóżku. Ma rację, ból powoli odpuszcza.
- Nie wierzę że mamy tu Śmiertelniczkę. Jak do nas trafiłaś? – Wkurza mnie jej zachowanie, ale opowiadam jej historię z Derekiem, który stał się moim bohaterem. Widzę że jest zazdrosna … Czyżby coś do niego czuła? Czuję ukłucie zawiedzenia, może on też coś do niej czuje.

~*~
Kiedy nadchodzi pora posiłku wszyscy zbieramy się w kuchni. Okazuje się mają jedzenie nawet dla mnie, nieplanowanego gościa. Dostaję kilka kromek chleba i serek homogenizowany. Kiedyś pomyślałabym, że to bardziej śniadanie a nie kolacja, ale teraz zupełnie mnie to nie obchodzi. Szybko zjadam swoją porcję. Z radością witam uczucie zaspokojonego głodu. Mam okazję trochę z nimi porozmawiać. Okazuje się, że Nieustraszeni to bardzo miłe i rozrywkowe towarzystwo.

~*~
W nocy, kiedy wszyscy poszli już spać ja leżę i wpatruję się w sufit. Mimo ogromnego zmęczenia nie mogę zasnąć. Przed oczami cały czas mam rodziców. Tak bardzo chciałabym być teraz z nimi, ale pewnie są już tymi potworami. Łzy zaczynają swobodnie spływać po moich policzkach mocząc przy tym poduszkę.
Mam schronienie, los uśmiechnął się do mnie. Mimo to jestem w tym wszystkim sama, od teraz mieszkam wśród obcych ludzi, którzy mogą mnie nie zaakceptować i wyraźnie coś przede mną ukrywają. Nie zamierzam robić z tego powodu zamieszania, po prostu zaakceptuję to i postaram się dostosować. Pojawiła się szansa i nie mogę jej zmarnować.
Potrzebuję zaczerpnąć świeżego powietrza. Gdzieś tu musi być inne wyjście niż te główne, ten dom na pewno musi takie mieć. Wstaję i po cichu, by nie obudzić Crystal wychodzę z pokoju. Znów jestem na korytarzu. Idę do holu. Mimo ciemności księżyc daje wystarczająco dużo światła, więc mogę się rozejrzeć. Przypominam sobie, że w kuchni są jakieś drzwi. Postanawiam to sprawdzić. Udaję się tam. Zgadza się są. Niepewnie chwytam za klamkę i otwieram. Trafiłam. Muska mnie delikatny wiatr. Wychodzę.
To podwórko. Tutaj nie powinien pojawić się zarażony. Siadam na trawie i wsłuchuję się w ciszę, jaka w tym momencie panuje. Chciałabym żeby taki spokój pozostał już na zawsze...  
Nagle drzwi którymi wyszłam otwierają się.

~~~~~~~~~~~~~~
Witam!
Rozdział wyszedł trochę nudno, ale czasem takie będą się pojawiać. Mimo to mam nadzieję że się spodobał.
Jak już poinformowałam na początku, nastąpiła zmiana imienia. "Derek" pozostanie już do końca.
Nieustraszeni skrywają coś przed Rachel, ale uwierzcie, nie tylko przed nią, lecz przed wszystkimi Śmiertelnikami i całym wojskiem. Moim zdaniem to opowiadanie obierze całkiem inny bieg kiedy poznacie tą tajemnicę. Ale wszystko w swoim czasie ;)
Dziękuję za komentarze pod poprzednim i liczę że tutaj też pojawią się jakieś ♥
Pozdrawiam,
God's Daughter

5 komentarzy:

  1. Po pierwsze zostaję oficjalną fangirl Deana, bo nie lubi bohaterki. Wróg mojego wroga, to mój przyjaciel jak to mówią... Nie, serio, to jedna z lepszych postaci.
    Po drugie może źle oceniłam konstrukcję postaci, bo zaczyna to iść w sensownym kierunku. Bohaterka robi się bardziej przystosowana.
    A Crystal to sadystka z tymi kulami. Spoko ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mi pourywało od przecinków :/ Poza tym subtelnie, po raz drugi zresztą, zapraszam na opko:
      moja-ostatnia-walka.blogspot.com

      Usuń
  2. Fantastyczny 💜
    Superaśny 💜
    Zniecierpliwiona czekam na next 😍
    Buziaczki

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo przyjemne opko, na początku raził mnie trochę brak logiki, ale tu jest w porządku. Podoba mi się atmosfera tajemnicy, chociaż domyślam się, że wszyscy NieLejęWMajtkiNaWidokZombie mają jakieś supercoolowe moce, a protagonistka też je w końcu zdobędzie :P
    No, to miało znaczyć, że jest OK i że będę zerkać na następną część ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialne, nie mogę się oderwać :D Nie wiem dokładnie czym jest te "zdolność", ale mam przeczucie że Rachel nie jest tylko zwykłą śmiertelniczką ^^

    OdpowiedzUsuń